Zaginął pies

Napisane przez  Piotr Wajszczuk

Będąc mieszkańcem Zielonego Ursynowa, który kocha swoją małą ojczyznę, postanowiłem, że dzisiaj nie będę dzielił się z Państwem swoimi spostrzeżeniami na bardzo ważne tematy typu: brak kanalizacji, chodników, czy bezpiecznych przejść dla pieszych, nie będę pisał o innych problemach Mieszkańców, o działaniach lub zaniechaniach Urzędu Dzielnicy. Nie napiszę dzisiaj o pracy radnego, nie będę też dzisiaj chwalił się Państwu, jak wiele rzeczy już udało mi się zrobić dla Zielonego Ursynowa będąc radnym, między innymi dlatego, że my Mieszkańcy wiemy jak wiele trzeba jeszcze zrobić dla naszej części dzielnicy. Dzisiaj chciałbym podejść do tematu całkowicie prywatnie … i serdecznie podziękować całej Straży Miejskiej, ze szczególnym uwzględnieniem w moim podziękowaniu funkcjonariuszy Eko Patrolu z Ursynowa.

Straż Miejska to zdaniem wielu niekochana formacja, ale proszę mi uwierzyć na słowo, że to często niesłusznie niedoceniani, najczęściej wspaniali ludzie z dużą charyzmą w służbie Mieszkańców - przekonałem się tym całkiem niedawno. Ale zacznijmy od początku, czyli od sierpniowego sobotniego poranka, gdzie po moim powrocie z delegacji do domu zastałem rodzinę pogrążoną w smutku, cierpliwie drukującą ulotki o zaginięciu naszego psa - Miry. Mira jest członkiem naszej rodziny  od blisko czternastu lat. Jest z nami od szczeniaka, przyniosłem ją do domu, kiedy praktycznie nikt już nie dawał jej szansy na dalsze życie. Pies żyje i ma się dobrze, obecnie również dzięki zaangażowaniu Straży Miejskiej i wspaniałym ludziom ze schroniska na Paluchu.

Jak się Państwo domyślacie nasz pies skorzystał z nieuwagi domowników i podczas koszenia trawnika przy ulicy wymknął się na swoją pierwszą i oby ostatnią samotną wycieczkę po przepięknej okolicy Zielonego Ursynowa. Zrobił to na tyle sprawnie, że bezskuteczna okazała się ekspedycja ratunkowa złożona z moich dzieci i żony, która wyruszyła śladem psa i do późnych godzin wieczornych nawoływała go do powrotu. Pies jakby zapadł się pod ziemię przynosząc domownikom smutek i żal - każdy z Państwa, kto choć raz miał w domu zwierzę, które kochał, doskonale wie o czym mówię. Obawiając się o bezpieczeństwo ludzi i psa – wszak obok nas biegnie ruchliwa Puławska - natychmiast zadzwoniłem do Straży Miejskiej, gdzie po opisie zdarzenia, psa i pomarańczowej obroży (co okazało się mieć ogromne znaczenie) dowiedziałem się, że pies żyje, ma się dobrze i po jego odłowieniu przez Eko Patrol czeka na nas w schronisku na Paluchu.

Dzisiaj zamiast pisać edukacyjnie o rzeczach elementarnych takich, jak to że właściciel odpowiada za swojego psa, pies powinien być zaczipowany, obroża powinna zawierać adres właściciela, a właściciel ma obowiązki wobec zwierzęcia i wobec mieszkańców, odpowiadając za bezpieczeństwo ludzi i za życie swojego psa, pragnę po prostu przeprosić, że to zdarzenie mogło nie skończyć się tak dobrze, jak się skończyło. Chciałbym też serdecznie podziękować ludziom, dzięki którym mamy w domu swoją ukochaną Mirę – psa ze schroniska. Dziękuję.

Piotr Wajszczuk
Radny Dzielnicy Ursynów (IMU)