Himilsbach i Maklakiewicz na muralu

Napisane przez  Michał Majszyk

W ostatni czwartek pod wiaduktem pomiędzy rondami Jana Himilsbacha i Zdzisława Maklakiewicza osłonięty został niezwykły mural ukazujący sceny z kultowych filmów, w których występowali obydwaj aktorzy. Odsłonięcia muralu dokonał Krzysztof Strzałkowski, burmistrz Woli.

– Wiele osób zarzuca im, że nie były to postacie kryształowe. Ta dyskusja wybrzmiała szczególnie kilka lat temu, kiedy to właśnie dwa ronda między Śródmieściem a Wolą nazwano ich imionami. Wydaje się, że gdy oglądamy któryś z filmów, gdzie pojawiają się obaj panowie, począwszy od „Rejsu”, chyba najbardziej kultowego z tych ekranizacji, to nie ma takiego Polaka, niezależnie od tego czy ma on pięć czy sto lat, który by się nie uśmiechnął.

Na uroczystości przybyli m.in.: Mateusz Mroz – burmistrz Śródmieścia, Katarzyna Łowicka – autorka projektu, Marek Ślusarz z Komisji Dialogu Społecznego Dzielnicy Wola, prof. Marek Nowicki – autor zdjęć do filmu „Rejs”. Gościem specjalnym była Marta Maklakiewicz – córka Zdzisława Maklakiewicza. Przybyła także spora grupa mieszkańców Warszawy i miłośników kina. – Witam serdecznie panów burmistrzów: Strzałkowskiego z dzielnicy Wola i Mroza z dzielnicy Śródmieście. Witam i dziękuję przedstawicielom Zarządu Dróg Miejskich za to, że zdecydowali się w tak piękny sposób wyremontować ścianę pod wiaduktem, która była w opłakanym stanie. Mural będzie tu na zawsze. Wszyscy pamiętamy filmy mojego ojca. Ja jestem bardzo wzruszona i bardzo państwu dziękuję, że zechcieliście tu przyjść. Jest to dowodem na to, iż pamięć o ojcu jest ciągle żywa, że wizerunek ojca z jego kolegą Himilsbachem jest nadal modny i popularny – powiedziała Marta Maklakiewicz.

Zamysł muralu powstał w lutym 2014 r. i był zgłoszony wśród projektów budżetu partycypacyjnego, jednak mimo dość dużej liczby głosów, jakie uzyskał, nie został wybrany do realizacji. Teraz sytuacja zmieniła się. Dzielnice wygospodarowały środki i klatki z filmów ze znanymi aktorami pojawiły się na granicy dwóch warszawskich dzielnic. A skąd pomysł na tak nietypowy projekt?

– Odkryłam te ronda oglądając mapę Warszawy. Pomimo że często tędy jeżdżę, nie zwróciłam wcześniej uwagi, czyje imiona noszą. Na mapie zobaczyłam, że jedno rondo nosi imię Maklakiewicza, a drugie Himilsbacha. Znajdują się one bardzo blisko siebie, a ściana pomiędzy nimi była goła, brzydka, więc pomysł przyszedł naturalnie – mówi Katarzyna Łowicka.

Zachwycony był także burmistrz Śródmieścia Mateusz Mroz: – Jest widoczny bardzo dobrze w ciągu dnia, a wieczorem pięknie oświetlony oraz jest znakomicie wykonany. To kapitalny mural, który przyciąga. Jeżeli ktoś choć trochę interesuje się tymi filmami czy tymi postaciami, to na pewno mu się spodoba. Burmistrz Woli Krzysztof Strzałkowski dodał: – Wydaje się, że mamy do czynienia z zupełnym przeobrażeniem miasta. Mieszkańcy zaczynają budować swoją przyszłość w miejscach, które historycznie nie były przeznaczone na budownictwo mieszkaniowe. Stojąc tutaj pomiędzy dwoma rondami Himilsbacha i Maklakiewicza na przykład 20 lat temu widzielibyśmy linię kolejową, widzielibyśmy pustą połać ziem po prawej i lewej stronie. Buduje się nowe miasto i zmieniają się oczekiwania co do niego. Mieszkańcy chcą, aby przestrzeń, która ich otacza, niosła za sobą coś więcej niż przekaz reklamowy. Mamy nową ustawę krajobrazową i cieszyłbym się, gdyby w miejsce ponurych, mimo że pozornie wesołych reklam, pojawiły się wesołe, choć z pozoru ponure murale.

Burmistrz Strzałkowski zapewnia, że nie będzie to ostatni mural na Woli. – Przymierzamy się do bardzo trudnego zadania, jakim jest rewitalizacja wolskich podwórek. Mirów, Muranów czy Młynów pełne są miejsc, w które trzeba tchnąć nowego ducha. Są to osiedla często powstające na gruzach getta bądź dotknięte zamysłem architektonicznym lat pięćdziesiątych czy sześćdziesiątych. Te osiedla mają swój charakter. Teraz trzeba zbudować tam place zabaw, trzeba spowodować, żeby było więcej zieleni, przywrócić pierwotne funkcje fontannom czy miejscom, które miały usługi społeczne, takie jak przedszkola czy żłobki i doskonałym uzupełnieniem tej zmiany jest ubarwienie przestrzeni przez murale, niosące ze sobą jakiś przekaz.

Na muralu można zobaczyć kadry z takich filmów, jak: „Niebieskie jak Morze Czarne”, „Dancing w kwaterze Hitlera”, „Jak to się robi”, „Trzeba zabić tę miłość”, „Cała naprzód” czy wspomniany już „Rejs”. Jest on tak ciekawym przedsięwzięciem, że każdy fan polskiego kina powinien je zobaczyć.

„Południe” informowało czytelników o nadaniu nazw obu rondom. 

Michał Majszyk