22.07.10
Interwencja
Pan Jan Orgelbrand
Zastępca Głównego Inspektora Sanitarnego
Szanowny Panie!
Uprzejmie proszę o pomoc dla Czytelnika naszej gazety.
3 czerwca późnym wieczorem miał miejsce deszcz nawalny nad tzw. Zielonym Ursynowem w Warszawie. Głównego Inspektora Sanitarnego zamieszkały przy ul. Jaskółczej 16 prowadził tam hodowle ptaków egzotycznych, bażantów, kur ozdobnych. Po ulewie woda zalała całą nieruchomość. Nie zdążył uratować ptaków. Zalało garaż, kotłownię, hodowle papug oraz studnię. MPWiK podstawiła beczkowóz z wodą.
We wtorek, 15 czerwca Roman Frydrych zgłosił się do redakcji „Południe” z prośbą o pomoc. Poinformował, że nie może uzyskać jakiejkolwiek informacji o tym co ma zrobić ze studnią, do kogo zgłosić itp. Kontaktował się telefonicznie pod numery telefonów Sanepidu pod adresami; Żelazna 79, Chocimska, Białobrzeska, Nowogrodzka, Kochanowskiego. Nie wiadomo kto ma odkazić studnię, kto ma to sprawdzić, Jak przywrócić ją do użytkowania. Jego rozmówcy zbywali go podając kolejny numer telefonu. Nikt nie potrafił udzielić informacji.
W tej sytuacji skontaktowałem z sekretariatem PWIS w Warszawie skąd skierowano mnie do Powiatowej SSE dla m.st. Warszawy przy ul. Kochanowskiego 21. Przy piątej rozmowie pod nr 22 310 79 06, gdy i mnie nie potrafiono udzielić informacji kategorycznie zażądałem podjęcia interwencji. Wówczas moja rozmówczyni zrobiła notatkę i zapewniła, że następnego dnia ktoś skontaktuje się z zainteresowanym. Następnego dnia, tj. 16 czerwca był kontakt z zainteresowanym: „Zajmiemy się sprawą”. Do poniedziałku, 28 czerwca 2010 r., godz. 14.11 nikt sprawą nie zajął się. Jednocześnie informuję, że to co znajduje się na stronie internetowej PWIS w Warszawie nie stanowi porady.
Stwierdzam bezczynność wojewódzkiego i powiatowego Sanepidu.
Andrzej Rogiński, redaktor naczelny tygodnika „Południe”, 21 czerwca 2010 r.
Po interwencji Głównego Inspektora Sanitarnego 30 czerwca do właściciela studni przyjechała komisja w składzie: 2 osoby ze stacji wojewódzkiej i 2 osoby ze stacji powiatowej. „Obejrzeli studnię. Powiedzieli, że mam szukać wykonawcę. W protokole opisali studnię i zajście”. – powiedział nam Roman Frydrych.
7 lipca Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Warszawie wystosował list do zainteresowanego: „W związku z Pana interwencja z dnia 16.06.2010 r. (zgłoszoną telefonicznie przez Pana Andrzeja Rogińskiego z redakcji „Południe”) przekazaną przez Wojewódzką Stację sanitarno-Epidemiologiczną w Warszawie (...) Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w m.st. Warszawie po zapoznaniu się z całością dokumentacji, m.in. z protokołem z kontroli przeprowadzonej przez przedstawicieli PSSE i WSSE w Pana obecności, informuje, że po okazaniu dokumentu potwierdzającego przeprowadzenie dezynfekcji sudni wierconej przez specjalistyczna firmę, zostanie wykonane badanie wody z Pana studni przez WSSE (...) pracownicy PSSE w m.st. warszawie i WSSE nie wykonują zabiegów dezynfekcji studni wierconych. (...) Za jakość wody ze studni na prywatnej posesji odpowiada jej właściciel.”
Jak widać w sprawę zaangażowanych zostało wiele osób. Trwało to miesiąc. A przecież pracownicy PSSE bądź WSSE mogli poinformować zainteresowanego jak ma postąpić. Prawdopodobnie nie posiadali wiedzy. Dlatego warto przygotować zawczasu stosowne porady i zadbać by były dostępne dla pracowników sanepidów, w urzędach dzielnic. Państwo nie powinno pozostawiać obywatela bez pomocy.
(aro)
