04.02.10
Wielki sukces - Szalety wzięte
Pani Prezydent Warszawy wydała wiekopomne zarządzenie o nieodpłatnym przejęciu przez miasto 16 szaletów od Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania.
Teraz będą nimi zarządzać i administrować burmistrzowie. To historyczna chwila, bo spór o te nieruchomości trwał od 20 lat. MPO żądało bezpłatnego ustanowienia prawa do gruntu pod toaletami, a miasto żądało za te prawa dużych pieniędzy, więc MPO zażądało dotacji za prowadzenie toalet. Spór trwał, a toalety stały zamknięte i niszczały, więc obywatele załatwiali potrzeby pokątnie, nawożąc społecznie tereny zielone, bądź odoryzując szanowne miejskie mury specyficzną wonią uryny.
Już jako radny Mokotowa i Miasta w pierwszej kadencji, czyli 20 lat temu publicznie próbowałem zwrócić uwagę na brak toalet w mieście, dowodząc, że źle to świadczy o naszej kulturze. Temat był wstydliwy. Wszyscy się podśmiewali i mówili: „Daj spokój”. Więc odpuściłem i nic przez 20 lat się nie zmieniło. Muszę za to wyborców przeprosić.
Można było ten życiowy problem załatwić już dawno. Sprawa była i jest prosta. Ale widocznie nie dla wszystkich, bo niczego nie robiono. Ciekawym, czy teraz będziemy czekać kolejnych 20 lat na remont i otwarcie szaletów. Nie ma bowiem pieniędzy, a raczej są, ale na inwestycje, przy których lepiej się wychodzi na zdjęciach, jak fontanny czy stadiony. Ciekawym też, czy kolejne 20 lat będzie trwało przejmowanie pozostałych toalet, które w przerobiono na różne cele, w tym „puby”. Teraz trzeba będzie jak w trylogii „Bar wziąć”, by je uwolnić.
Zagadką jest, dlaczego tak długo ten i poprzedni i jeszcze poprzedni Prezydent tyle lat nie mógł się sam ze sobą dogadać w sprawie toalet, przecież jako prezydent miasta pełni funkcję właściciela Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania Miasta.
Bogdan Żmijewski
