04.02.10
Śnieżne zagrożenia
Jak jest oczyszczane miasto ze śniegu każdy widzi.
Pług odrzuca śnieg z jezdni na trawniki, przystanki i na chodniki. Konieczne jest usunięcie śniegu z chodników, przystanków oraz wlotów do studzienek kanalizacyjnych. Na trawnikach nikomu to nie przeszkadza. Na przystankach tramwajowych, które znajdują się na wysepkach, sytuacja przedstawia się rozmaicie. Im dalej od centrum, tym jest gorzej. Bywa, że pozostawiane są jedynie ścieżki dojścia do krawędzi wysepki od strony torów. Stwarza to zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia podróżnych. Bezpieczniej bywa nie tylko na odśnieżonych w całości przystankach autobusowych, ale i na tych, gdzie drzwi nie da się otworzyć, gdyż pług zasypał wąskie dojście. Czasem drzwi nie otworzą się na to dojście i jedziemy przystanek dalej.
Administracje domów odśnieżają chodniki. Pług jednak spycha śnieg na chodniki, a potem nie ma komu tego wywieźć. To postępowanie godne kukułki podrzucającej jajo. Śniegu nie wolno administratorowi wyrzucić na jezdnię. Nieusunięty śnieg z jezdni, zatoczek i z chodników ogranicza ilość miejsc do parkowania. Powstające „tunele” stwarzają możliwość kolizji bądź urwania zderzaków samochodów. Oczywiście nie da się odśnieżyć całego miasta. Oczyszczanie miejsc do parkowania w pierwszej kolejności w Strefie Płatnego Parkowania wydaje się wątpliwe. Przecież istotą stworzenia takiej strefy jest zwiększenie rotacji pojazdów w jednostce czasu, a nie wygody. W pierwszej kolejności należy odśnieżać poza tą strefą.
Dlaczego błoto pośniegowe nie jest wywożone? Otóż w budżecie Warszawy brakuje środków finansowych na ten cel.
Ale za to Rada Warszawy w styczniu br. uchwaliła przeznaczenie dodatkowych 7 mln zł (razem 14 mln zł) na budowę fontanny na skwerku I Dywizji Pancernej. Śniegu nie ma też dokąd wywozić. Do Wisły zrzucać go nie wolno, bo nie pozwalają na to przepisy Ustawy Prawo wodne. Miasto nie przygotowało odpowiednich miejsc do składowania śniegu.
Co się stanie, gdy śnieg stopnieje na ulicach? Razem z solą spłynie do Wisły i tak ją zanieczyści. Ale zanim to się stanie ulice będą przypominać kanały weneckie. Za sprawą studzienek zapchanych sprasowanym lodem, który nie przepuści wody o zbyt niskiej temperaturze.
I komu Straż Miejska ma wystawić mandat za to wszystko? Obrzydliwej syrence z napisem „Zakochaj się w Warszawie”?
Andrzej Rogiński
